Sekret Rozdział 5
Rozdział 5.
Szli jeszcze chwilę w milczeniu po czym ukazała
się przed nimi brama od wejścia do szkoły.Widząc że za chwile
zadzwoni dzwonek szybko weszli do budynku po czym podążyli w stronę
sali w której miała zacząć się pierwsza lekcja z wychowawcą
klasy.Ledwo co weszli i po chwili zaczęła się lekcja.Chwile po
nich jeszcze weszło kilka osób po czym spóźniony sensei.
-Witajcie klaso od dzisiaj będę waszym
nauczycielem fizyki i matematyki oraz wychowawcą.Znamy się z
poprzedniego roku więc tylko przedstawię się wam.Ok, jestem
Kakashi i nie lubię jak jest hałas na moich lekcjach, będę
szanował was jeśli wy będziecie szanowali mnie i będziecie
odpowiednio zachowywać się na lekcjach.Jeśli nie to nie obiecuję
że nie będzie niezapowiedzianych kartkówek.Jakby ktoś nie
rozumiał tego co będzie na lekcji to zapraszam na zajęcia
dodatkowe w czwartki o 15:00.No to wszystko a teraz przedstawię wam
przedmiotowy system oceniania, który od zeszłego roku lekko się
zmienił.-dokończył Kakashi-sensei po czym zaczął czytać klasie
system oceniania i całą resztę.Sasuke co chwile notował
najważniejsze informacje i momentami spoglądał pustym wzrokiem na
Naruto nie wiedząc że jego przyjaciel bacznie go obserwuje
zaniepokojony wcześniejszym zachowaniem.Wkrótce nastąpił dzwonek
oznajmiający przerwę po czym czekała na nich lekcje wf. Sasuke
jako jedyny z klasy nie ćwiczył bo na szczęście Itachiemu udało
się załatwić zwolnienie a rodziców szczególnie to nie
obchodziło.Jego starszy brat wiedział że Sasuke nie ma ochoty
paradować w stroju sportowym będąc pokrytym całym w bliznach
które sam sobie zrobił.
-Hej Sasuke w tym roku też nie ćwiczysz na wf-ie
co nie,ech to wielka szkoda.- powiedział po cichu jeden z kumpli
Saia śmiejąc się sam do siebie.Sasuke usłyszawszy to momentalnie
został sparaliżowany, wiedział iż to co powiedział może być
zapowiedzią jednego wielkiego koszmaru trwającego być może i cały
rok.Myśląc o tym coraz bardziej czół przerażenie i wiedział że
jeśli zostanie chwile między nimi to może nie wytrzymać, szybko
wyminął stojących przed sobą przyjaciół i wroga i zaczął
kierować się jak najdalej od nich. Kiba nie mógł uwierzyć w co
się właśnie stało jeszcze nigdy nie widział aby jego przyjaciel
był tak przerażony,właściwie to nigdy nie widział go nawet
przestraszonego, tylko zawsze z tą kamienną maską.To zdecydowanie
nie pasowało do jego przyjaciela normalnie do by jakoś na to
odpowiedział ale teraz było inaczej, jak się nad tym zastanowił
to zauważył ze ledwo widocznie zachowanie jego przyjaciel było
jakieś inne jakby sztuczne, wymuszone.Im więcej nad tym myślał
tym więcej podejrzeń się mu nasuwało i czół że to dopiero
wierzchołek góry lodowej.Po dłuższej chwili wyrwał się z
zastanowienia i szubko złapał za ramię odchodzącego już chłopaka
który wcześniej wywołał dziwne zachowanie u przyjaciela.Wiedząc
że inni już sobie poszli postanowił przyprzeć go do muru.
-O co tutaj chodzi Kuro.- zwrócił się wrogo do
chłopaka.Ten przez chwilę zdziwiony zachowaniem Kiby na chwilę
przystanął i spojrzał się z podłym uśmiechem na ustach na
stojącą przed nim osobę.
-To tajemnica, jak na razie trzymam się umowy i
nie mogę zdradzić sekret twojego przyjaciela, w końcu sam się
zgodziła na taki układ.- Kiba spojrzał się z leka zszokowany,
wogóle nie rozumiał o czym mówi i o jaki układ mogło mu
chodzić.Widząc chwilowe zdezorientowanie szybko wyrwał się z
uścisku w którym był więziony i skierował się w swoją stronę.
-Co to kurwa miało być.-powiedział wściekły
do siebie Kiba po czym ruszył znaleźć swojego przyjaciela.Lecz
mimo prób nie udało się i wkrótce zadzwonił dzwonek i musiał
skierować się na lekcje.
"Fuck, o mało co nie straciłem panowanie
przez tego śmiecia.A atak paniki z pewnością nie byłby dobry w
tamtej chwili, muszę lepiej panować sobą, oni po prostu chcą
pobawić się moim kosztem mając nadzieję że sam się złamię i
ujawnię prawdę reszcie"pomyślał Sasuke po czym spojrzał na
swoją lewą rękę z której w tej chwili soczyście sączyła się
krew, w drugiej ręce natomiast znajdował się nieduży składany
nóż który zawsze miał przy sobie."Fuck za bardzo krwawi, cóż
najwyżej będę miał nie obecność na jednej lekcji, teraz to
muszę się zająć tym."znów spojrzał się na swoją rękę
po czym zaczął wyciągać bandaż z torby aby opatrzyć ranę która
nie przestawała krwawić."Całkiem to głębokie, ale tam radę
jakoś wytrzymać jeszcze te trzy godziny a później już lepiej się
tym zajmę w domu.Ech, jeszcze na dodatek czeka mnie kolacja z
rodzicami, już nawet nie wiem czego się spodziewać po tym
wszystkim."
Komentarze
Prześlij komentarz